|
|||||||||||||||
![]() Kamil Raczkowski MISTRZEM POLSKI Niedziela, 18 Październik 2009
W niezwykle trudnych warunkach przyszło zawodnikom walczyć o punkty w ostatniej rundzie wyścigowych Mistrzostw Polski w cyklu Kia LOTOS Cup. Malowniczy tor w Brnie przywitał zawodników zimnem i deszczem ze śniegiem. Decydująca o końcowych wynikach rozgrywka była wyjątkowo trudna i wymagająca. Przygotowania do kończących sezon wyścigów większość kierowców musiała odłożyć do ostatniej chwili. Ustawianie samochodów na torze w Poznaniu nie miało większego sensu, bowiem konfiguracja obu obiektów jest zbyt różna. Wiadomo więc było, że zarówno przypomnienie sobie wszystkich pułapek toru w Brnie, jak i ustawienia samochodów trzeba zrobić bardzo szybko w czasie krótkich sesji treningowych. Dodatkowym utrudnieniem okazała się aura, która przyniosła deszcz ze śniegiem i bardzo niskie temperatury. Trafienie z najbardziej optymalnym ciśnieniem w oponach i dobór ogumienia był jednym z najpoważniejszych problemów do rozwiązania. Pierwsza seria sesji kwalifikacyjnych odbywała się w stosunkowo dobrych warunkach, tor był ledwie wilgotny, nie padało. Okazało się, że czasy uzyskane w pierwszych kwalifikacjach wyznaczyły kolejność na polach startowych, w czasie drugiej serii kwalifikacji lało i czasy przejazdu jednego okrążenia były o około pół minuty gorsze. Do pierwszego wyścigu cee'd LOTOS Cup jako pierwszy ustawił swoje auto Kamil Raczkowski, drugie pole zajął Łukasz Błaszkowski na kolejnych ustawili pro_cee'dy Andrzej Gasenko, Maciej Ostoja-Chyżyński i Marcin Przybyszewski (MOP). Przed startem było jasne, że każdy z tych kierowców będzie walczył o zwycięstwo; Andrzej Gasenko liczył na komplet punktów i niewielki błąd Kamila Raczkowskiego, Maciej Ostoja-Chyżyński koniecznie chciał wyprzedzić Łukasza Błaszkowskiego, kierowcy ruszający z dalszych pól walczyli o punkty i awans w końcowej klasyfikacji. Rozpoczęło się od dużej niespodzianki, na starcie wyraźnie zaspał lider klasyfikacji i zanim ruszył do walki przed nim było już dziesięciu rywali. Na prowadzeniu mknął Łukasz Błaszkowski, kilkanaście metrów za nim podążał Andrzej Gasenko. Ta dwójka w pierwszej fazie uzyskała wyraźną przewagę nad goniącą grupką, którą prowadził Maciej Ostoja-Chyżyński. Do przodu przebijał się Kamil Raczkowski, któremu przez chwilę zajrzała w oczy strata prowadzenia w klasyfikacji końcowej. Andrzej Gasenko w połowie wyścigu dopadł i wyprzedził Łukasza Błaszkowskiego, pod koniec wyścigu również i Kamil Raczkowski skutecznym atakiem pokonał kierowcę samochodu z numerem 1. O zwycięstwie decydował ostatni wyścig sezonu. Ruszyli w kolejności, w jakiej minęli metę w pierwszym biegu. Już na pierwszym okrążeniu doszło do bliskiego kontaktu Łukasz Błaszkowskiego z Andrzejem Gasenko. W efekcie samochód tego ostatniego wykonał widowiskowy piruet, na obracające się auto wpadł pro_cee'd Marcina Przybyszewskiego i dla obu kierowców wyścig skończył się poza torem. W tym momencie Kamil Raczkowski został Mistrzem Polski w wyścigach cee'd LOTOS Cup. Na prowadzeniu wyścigu jechał Łukasz Błaszkowski, który doskonale wiedział, że tytułu już nie obroni, musi jednak walczyć o trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej. Znakomicie i skutecznie zaatakował go Maciej Ostoja-Chyżyński, który mógł liczyć na to, że i Kamil Raczkowski wyprzedzi Łukasza Błaszkowskiego - taka kolejność na mecie dawała mu tytuł II wicemistrza. Dość szybko te kalkulacje wzięły w łeb, Kamil Raczkowski wyprzedził co prawda Łukasza Błaszkowskiego, jednak Maciej Ostoja-Chyżyński ukończył wyścig za ubiegłorocznym zwycięzcą markowego pucharu cee'da. Kamil Raczkowski: - Zrealizowałem plan na ostatnią rundę sezonu w 100 procentach. Oba wyścigi były bardzo trudne, niska temperatura i mokra nawierzchnia sprawiały duże problemy z ustawieniami auta i z utrzymaniem właściwego toru jazdy. Praktycznie na każdym okrążeniu wpadałem w poślizg, trzeba było przez cały czas być bardzo skoncentrowanym. Pierwszy wyścig zaczął się mocno nerwowo, na starcie zapomniałem o zmienionej procedurze i ruszyłem do wyścigu na jedenastym miejscu. Przez cały dystans wyścigu dawałem z siebie wszystko i ostatecznie udało mi się ukończyć wyścig na drugim miejscu. Do drugiego wyścigu ruszyłem już prawidłowo. Zaraz po starcie na drugim zakręcie w skutek kolizji wyścig zakończył Andrzej Gasenko, wtedy miałem już pewność, że zostałem Mistrzem Polski, jednak w wyścigach jedzie się po to, aby wygrać i ja to pokazałem wygrywając drugi wyścig i całe zawody w Brnie. Jestem bardzo szczęśliwy z tego sukcesu który uzyskałem dzięki wsparciu taty, zespołu Waab Garage oraz sponsora marce Kager. powrót
|
![]() |
||||||||||||||
|